Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 kwietnia 2010

kwiatki

Wiosna przyszła i żabia depresja tak jakby zmalała (o ile depresja poniżej poziomu gruntu może zmaleć:)...) Mimo deszczu świątecznego. Za to coś ładnego w rodzinnym ogródku zakwitło. Żaba płetwiała po mokrej ziemi, w lekkim kapuśniaczku i kucała z aparatem. Jakość wprawdzie nie ta, bo żaden z niej fotograf (jak ktoś chce zobaczyć naprawdę urocze cudy wiosenne w trawie, to, bezczelnie nieco, wyrzucam na blog wiewióreczki), a i kwiatki trochę nie bardzo deszcz lubią, ale coś tam widać.




czwartek, 21 stycznia 2010

Godzina Pąsowej Róży





Żaba zrealizowała żabie marzenie i jakieś dwa tygodnie temu poszła na sesję. W stylu retro, a jakże. „Godzina pąsowej róży” (kto to pamięta? Jedna z moich ulubionych lektur w wieku podlotkowym),„Komediantka”, pensja pani Latter, takie rzeczy. Atelier nazywa się „Klitka" i mieści na Pradze Północ, na odrestaurowanej Ząbkowskiej, co daje, zwłaszcza zimą, ciekawy efekt podróży w czasie. No, może nie aż o sto kilkadziesiąt lat, ale... Gdyby jeszcze samochodów tam nie puszczali i zachowali stary bruk!
W kawiarence, malutkiej (ledwie trzy stoliki) i kameralnej, stare serwetki i stoliki, stare bibeloty, zdjęcia, przytulnie, a bardziej współczesne obrazy, rzeźby i bizuteria hand made nie rażą. Zwłaszcza, że są ciekawe i mają „coś”, lekkie zakręcenie. Oglądałam piękny nowojorski album z fotografiami dzieci z końca XIX wieku, piłam herbatę, potem pani fotograf, Julita Delbar, zaprosiła mnie do garderoby. Stroje wdzięczne, piękne, nadgryzione nieco zębem czasu, ale też ten ząb nader stylowy. I urocze kapelusze. Jak w teatrze.
Zdjęć było bardzo dużo, a sama sesja, w trzech różnych kreacjach, męcząca. Nie spodziewałam się, że to aż takie trudne, pozować fotografowi. Trochę mi kolana drżały pod koniec... Niemniej, było bardzo miło. I nie mogę się oprzeć (wiem, wiem, narcyzm, itp.), żeby nie dać jednej czy dwóch, a nawet trzech małych fotek z przysłanej przeglądówki. Bez róży wprawdzie, ale różę każdy sobie może wyobrazić. A jutro dostanę wybrane zdjęcia, gotowe do oprawienia w ramki i powieszenia na ścianie!





czwartek, 12 listopada 2009

Październik

Październik w żabich (a także biesich i czadowych ) górach był bardzo jesienny, w sam raz na listopadowe wspominki. Te liście z drzew lecące...










biesowe mgły i zachody...







i zwierzątka biesowe, a jakże,




w śniegu październikowym.
Kum!

wtorek, 10 listopada 2009

żaba w górach

Za oknami jesienna plucha, szaruga i za mokro nawet dla żab. I przyszły do małej, zielonej żabki, nieoczekiwanie, wspomnienia lata, rozgrzanych słońcem liści, tak innych niż te wielkomiejskie i ciepłej wody, w której po deszczu odbijała się tęcza.

I przypomniała sobie, wzdychając z nostalgią iście listopadową, bieszczadzki staw (ludzie nazywają go 'kałużą), który odwiedziła latem tego roku. Nie siedziała w nim jako ta dostojna żaba z haiku mistrza Issy, co to:


Statecznie siedzi
Kontemplując góry
Szanowna żaba


o, nie! Starsze, rozsądne żaby, kumkały z oburzeniem, ale nawet stare mądre żaby nie zawsze kumają. A to przecież było lato!

żabi blok

Jako że jest to żabi blok (żabie rysunki będą, będą), witam potencjalnych czytelników stosownym i staroświeckim (jak na żabkę) : kum! kum! kum!